wyczuwam wielki patos na tym “blogu”, nie chcę żeby to wszystko było tak nadęte, także wrzucam przygłupie zdjęcie na poprawę humoru. :)
wyczuwam wielki patos na tym “blogu”, nie chcę żeby to wszystko było tak nadęte, także wrzucam przygłupie zdjęcie na poprawę humoru. :)
I met you once and I’d fallen for your notions.
Chciałabym, choć przez chwilę, zamieszkać w tak cudownym miejscu. To musi być niesamowite żyć w oderwaniu od świata, jaskrawych neonów, oślepiających świateł samochodów i całego pośpiechu, w którym namiętnie się zatracamy.
3969 słów, 10 stron, łącznie około 24 godziny ciągłego pisania. To jeszcze nie koniec - nie uwzględniłam dwóch zagadnień, ale matko, na co to komu? Czy jest na tej planecie człowiek, dla którego “idea podmiotu nomadycznego” lub “podróżopisarstwo kobiet w innych kulturach, np. angielskiej, francuskiej czy niemieckiej” stanowi esencjalną część życia? No błagam.
it’s too cold outside for angels to fly
Napisałam połowę pracy, prawie 2000 słów, jestem siebie dumna, ale będę jeszcze bardziej gdy będzie ich już 4000 i upragniony KONIEC. :)
Miód dla mych uszu, cudo, po prostu cudo.
Teraz najgorszy etap-pisanie. Nie mam zupełnie pomysłu, to będzie męczarnia.
Ale, ale, jest jeden sposób na poprawienie sobie humoru - gdy tylko to skończę, będę po prostu skakać po chmurach, wybiegnę z domu i będę krzyczeć jak zupełna wariatka. Tak po prostu, z radości i ulgi, że to już za mną. :)
A w niedzielę Keith Dunn!
It doesn’t mean i did. :D
I knew that The White Stripes are the best choice for today, now life seems to be better.
I’m turning into super optimistic person (I was rather optimistic before but not in that strong way), I’m very happy about every day, no matter what happens and I feel sooo good with that feeling! I read a lot, listen to many new things, I discover new bands and ways of expressing yourself, I have written few, let’s say, poems (it’s too big word, but I can’t find another, i rather should change it into “things”) and, what is really suprising for me-I spend long hours playing my forgotten piano-now i finally understood what music means to me and that these 6 years (horror) of music school were really useful, I try to compose my music, maybe someday I will share it with you. :)
Better things are comming!
co za pochrzaniony poprzedni post, wszystko tam jest takie patetyczne i sztuczne. ale przecież to jak w życiu, każdy z nas udaje.
jestem w trakcie realizowania mojego, może niezbyt oryginalnego, ale myślę, że fajnego pomysłu: kilkusekundowe fragmenty filmików połączone w krótką, ok. 3 minutową całość z dobrą muzyką w tle. czuję się trochę jak jeden z bohaterów “american beauty”, z tą różnicą, że on nagrywał tańczący na wietrze woreczek, a ja biegam po parku i filmuję spadające liście… ;)